Urbanistyka

„Miasto samowystarczalne” – rozmowa z Honoratą Grzesikowską – dyrektorem biura Guallart Architects

MSC: W sierpniu 2020 r. firma, w której jest od pięciu lat jest Pani dyrektorem biura – wygrała międzynarodowy „konkurs na projekt architektoniczny Xiong’an z cechami chińskimi, zgodnie z zasadą wysokiej jakości”. Zwycięstwo zapewnił Państwu projekt ”Miasto samowystarczalne”.

Instytut Boyma 14.12.2021

MSC: W sierpniu 2020 r. firma, w której jest od pięciu lat jest Pani dyrektorem biura – wygrała międzynarodowy „konkurs na projekt architektoniczny Xiong’an z cechami chińskimi, zgodnie z zasadą wysokiej jakości”. Zwycięstwo zapewnił Państwu projekt ”Miasto samowystarczalne”. Pani przygoda z architekturą rozpoczęła się w Polsce, na Politechnice Poznańskiej. Jak potoczyły się Pani losy zawodowe, które doprowadziły Panią do wygranych konkursów w Chinach?

HG: Z Polski wyjechałam na trzecim roku studiów. Następnie studiowałam w Holandii. Studia w tym kraju dały mi solidną podstawę teoretyczną na temat urbanistyki. Kraj- raj dla architektów, siedziba najpotężniejszych firm architektonicznych. Nic wiec dziwnego ze jest to chyba jedyny kraj w Europie (na świecie) w którym są osobne studia urbanistyczne. Bo np. weźmy Polskę, ale mogłaby to być też Hiszpania, tutaj mamy z jednej strony studia dot. planowania przestrzennego z drugiej architektury i urbanistyki razem, gdzie urbanistyka jest tylko w nazwie. Urbanistyka leży pomiędzy „ogólną abstrakcją planowania a konkretną specyfiką architektury”. To jest ta luka w edukacji naszego całego społeczeństwa.  Później w praktyce miałam szanse wprowadzić w życie to czego się nauczyłam w najstarszej holenderskiej pracowni urbanistycznej w Rotterdamie i w innych. W tym kraju zdobywałam doświadczenie dobrych parę lat.  Moim następnym przystankiem jest już od paru dobrych lat Barcelona. Cofnęłam się w czasie w historii, bo znalazłam się w mieście sztuki i architektury, ale co ważniejsze, w mieście, w którym urbanistyka została wynaleziona! Wygrałam dwa konkursy prestiżowego Europan. To międzynarodowy konkurs dla projektantów poniżej 40 roku życia, który odbywa się równocześnie w kilkudziesięciu europejskich miastach co dwa lata, także w Warszawie. Teraz z Guallart Architects, jestem aktywna w Chinach, w kraju najszybciej rozwijającym się na świecie pod względem technologicznym i innowacyjnym, otwartym na nowe pomysły, w kraju który jak ta gąbka, wchłania też wszystkie najnowsze najwspanialsze pomysły z całego świata. Weźmy pod uwagę chociażby Shenzhen – stolicę technologiczną świata – San Fransico Chin, gdzie na największy targ w mieście idzie się po części elektroniczne zamiast po jabłko czy marchewkę. Wygraliśmy tam konkurs na nową centralną dzielnicę biznesową.  Od kilku lat jestem ściśle związana z Katalonijskim Instytutem Zaawansowanej Architektury (IAAC –Institute of Advance Architecture of Catalonia) będącym ośrodkiem badań i edukacji. Jego misją jest wyobrażenie sobie przyszłego siedliska naszego społeczeństwa i budowanie go w teraźniejszości. Instytut przetłumaczył całą ‘Ogólna teorie Urbanizacji’  na język angielski. Miałam zaszczyt przestawienia jej na Harvard University Graduate School Of Design.

MSC:  Czym dokładnie zajmuje się instytut i jak można się do niego dostać?

HG: Są tylko trzy takie instytuty na świecie, które zajmują się szukaniem nowych materiałów, uczą zaawansowanej architektury, tego jak budować z drewna, „wyprodukować budynki” drukarkami 3D. Studenci mieszkają w Bio City – kilkunastohektarowej posiadłości, w domu na wzgórzu w lesie. Sami wycinają drzewa,  przygotowują materiały, z których później budują. Żeby móc się uczyć w instytucie trzeba najpierw wysłać swoje portfolio. Jest organizowany konkurs, podczas którego wyłania się przyszłych studentów.  Edukacja w instytucie jest płatna, ale najlepsi mają szanse na sporą obniżkę czesnego. W instytucie mamy różne kierunki np. Master  of Advance. Przyjeżdżają do nas studenci dosłownie z całego świata, również z Polski. Zawsze cieszę się gdy na korytarzu spotykam Polaków i  mogę z nimi porozmawiać w ojczystym języku.

MSC:  Założyła Pani portal urbanitarian.com . Czy mogłaby Pani opowiedzieć o tej inicjatywie?

HG: Frederick James Osborn – urbanista i lider związany z koncepcja „miast ogrodów” – nazwał ludzi mieszkających wówczas w gęsto zaludnionych przemysłowych, zanieczyszczonych miastach, ‘Urbanitarians’. To było takie potoczne i obraźliwe. Teraz większość z nas to urbanitarianie, ponieważ większość z nas mieszka w miastach. Powinniśmy zatem mieć świadomość czym jest przestrzeń miejska, czym jest „tworzenie miejsc”, i że ulice to nasz wspólny pokój gościnny, a nie wielki parking.  Urbanistyka jest uniwersalnym przykładem pracy multidyscyplinarnej, która łączy  inżynierię, prawo, filozofię, geografię, biologię i ekonomię w jedną całość. Urbanistyka i  miejskie wyzwania nigdy mi się nie znudzą, a urbanitarian.com to zalążek cyfrowej biblioteki, źródło przykładów najlepszych rozwiązań miejskich z całego świata.

MSC: Czym jest koncepcja miasta samowystarczalnego i czy dzięki COVID 19 ma szansę wejść w epokę rozkwitu?

HG: Miasto obecnie funkcjonuje na tej zasadzie, że wszystko co jest potrzebne w nim do życia dostarczane jest z zewnątrz. Jeżeli stanie się coś w elektrowni, nie będziemy mieli światła. Podczas pandemii okazało się, że zamówione towary importowane, żywność mogą nie dotrzeć do nas na czas. Teraz importujemy często jedzenie z końca świata, to jest kuriozalne ale tak jest. W koncepcji miasta samowystarczalnego chodzi o to żeby wszystkie te elementy które nam są do życia potrzebne były produkowane w samym mieście i na terenach je otaczających. Do życia potrzebujemy m.in. żywności, energia, sprzętów codziennego użytku. Wszystkie te elementy mogą być wyprodukowane w mieście.  Są już różnego rodzaju metody jak hydroponika[1], akwaponika[2], można produkować jedzenie nawet w ciemnościach to może dokonywać się na dachach budynków i to już się dzieje. Jest  bardzo interesujący przykład projektu w Nowym Jorku. Tam, dawne obiekty przemysłowe miały być wyburzone, a wybudowane hotele, mieszkania. Jednak miasto oddało wiele przestrzeni „makersom” – ludziom którzy produkują rzeczy. Koszty inwestycji się zwracają i to podwójnie. Tam jest farma miejska na dachu – Brooklyn Grange[3]. Widzimy projekty urbanistyczne, mieszkalne w Danii i Niemczech w mniejszej skali. To jest możliwe i to jest do zrobienia. Możemy produkować swoje własne jedzenie w mieście. Jeżeli chodzi o energię – wykorzystywać energię słońca. To bardzo ważne, żeby zrozumieć, że w koncepcji miasta samowystarczalnego nie chodzi tylko o przetrwanie, ale o dostarczanie większego dobra.

Jako pierwszy teorie o samowystarczalności miast (self-sufficient city) napisał Vicente Guallart, główny architekt miasta Barcelony w latach 2000-2014, założyciel IAAC Institute of Advance Architecture of Catalonia i naszej firmy Guallart Architects. Przedstawił ją  w swojej książce, która została wydana w 2014r : ‘The Self-Sufficient City. Internet has changed our lives but it hasn’t changed our cities, yet’ ( tłum. „Miasto samowystarczalne. Internet zmienił nasze życia, ale nie zmienił naszych miast, jeszcze”). Sama koncepcja samowystarczalności została przedstawiona przez Guallart’a już na Venice Biennale w Arselane w roku 2008 z manifestem który nosil tytuł ‘Czy planeta wytrzyma kolejny XX wiek ?, a jego instalacja ‘Hyperhabitat: reprogramming the World’ podejmowała temat współczesnych mieszkań,  restrukturyzacji zamieszkiwalności planety, integracji świata cyfrowego ze światem fizycznym, powiązania budynków mieszkalnych z dzielnicami i regionami, tworzenia systemów, które będą bardziej samowystarczalne.

MSC: Czy uważa pani, że pandemia będzie punktem zwrotnym jeżeli chodzi o planowanie miast na świecie?

 HG: Wpływ epidemii zawsze miał fundamentalne znaczenie dla planowania urbanistycznego. A higiena była kluczem do zdefiniowania planowania miejskiego.  Nie tylko momenty napiec napięć i kryzysów zmuszają miasta i architekturę do przemyśleń. Inne przełomowe okresy dla architektonicznej transformacji to rewolucje przemysłowe. Teraz znajdujemy się w czwartej , gdzie po mechanizacji i automatyzacji pojawiła się̨ cyfryzacja. Vicente Guallart w tytule swojej książki zauważył, że „Internet zmienił nasze życie, ale nie zmienił jeszcze naszych miast”. Każdy nowy paradygmat technologiczny, podobnie jak świat cyfrowy, jest szansą na przedefiniowanie naszego świata i naszych miast. Wyzwaniem dla miast nie jest już ich cyfryzacja, ale to, jak ta zmiana może uczynić je bardziej ekologicznymi i ludzkimi. Renaturalizacja i bio-miasta to nasz nowy cel. Musimy projektować i budować miasta, które funkcjonują jak lasy, w których budynki to drzewa, jak samowystarczalne ekosystemy, które wytwarzają zasoby potrzebne do rozwoju i promują życie.

Zmiany w planowaniu przestrzennym, wynikające z pandemii już są widoczne. Do tej pory główna funkcja naszych mieszkań ograniczała się do miejsca w którym nocujemy. Co się okazało w ciągu ostatnich miesięcy? To, że z domów można też pracować. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ze ponad 40% prac świata może być wykonywanych zdalnie, nasze mieszkania muszą być przygotowane na taką funkcję. Fakt że podczas takiego kryzysu światowego łańcuchy komunikacyjne i logistyczne się zrywają, zostawia miasto samo sobie bez podstawowych zasobów. Musimy zacząć ‘transportować więcej bitów a mniej atomów’. Pandemia jest tego dobrym przykładem: podczas gdy rządy państw czekały na transport wyrobów medycznych z Chin, w Hiszpanii, lokalnie tysiące ‘coronamakers’ wyprodukowało ponad 500 000 masek przy pomocy drukarek 3d. Przez lata walczyliśmy o ograniczenie ruchu samochodowego w „miastach – papierosach”.  Przepowiadaliśmy ze posiadanie samochodu wkrótce będzie jak posiadanie konia. Osobliwe hobby, na które nie każdego stać, ciekawa rzadkość i fajna rzecz na przejażdżkę w weekend. Podczas tej pandemii, okazało się, że coś o co walczyliśmy przez tyle lat z marnym skutkiem, może być zrealizowane z dnia na dzień przez władze miast w całej Europie i na całym świecie. Okazało się że np. zamknięcie jednej czwartej ulic dla ruchu samochodowego nie spowodowało żadnej dysfunkcji miasta, wręcz przeciwnie, dodało mu ‘życia’ miastu. Najważniejsza lekcja-  najwspanialsza wiadomość dla mnie tego roku, to to ze ludzie sami zaczynają się domagać lepszych przestrzeni. Pokazali to chociażby mieszkańcy Paryża, gdzie Anna Hilgaldo po raz drugi wygrała wybory prezydenckie z głównym mottem kampanii- koncepcja ‘miasta 15minutowego’, gdzie w promieniu 15 min. można kupić zdrową żywność na targu, odpocząć w parku, zaprowadzić dziecko do szkoły, mieć dostęp do obiektów kultury, lekarza. Miejsca, w którym podczas następnego globalnego kryzysu mieszkańcy będą czuć się bezpiecznie bez potrzeby wyjechania ‘za miasto’. Gdy zaczęła się pandemia nie mogłam spać. Jako urbanista byłam tym wszystkim podekscytowana i zaniepokojona jednocześnie. Chciałabym żeby po prostu wykorzystać bardzo dobrze te wszystkie publiczne pieniądze, które będą w związku z pandemią inwestowane w miastach, krajach. To czy nasze  miasta zmienią na lepsze pozostaje wielką niewiadomą.

MSC: Jak mogłaby Pani opisać projekt ”Miasto samowystarczalne” ?

HG: Proszę sobie wyobrazić ze nasza przestrzeń miejska się składa z różnych warstw tak jak cebula, a jej środkiem jest serce – nasze mieszkanie. Następną warstwą będzie budynek, w którym mieszkanie się znajduje, potem sąsiadujące budynki i ulice, osiedle, dzielnica i na koniec cale miasto, a nawet najbliższe tereny je otaczające. W naszym projekcie proponujemy przedefiniowanie tego co robimy w każdej z tych warstw, dodając im więcej funkcji i odpowiedzialności.

Proponujemy elastyczne układy mieszkań, które mogą dostosować się do warunków telepracy lub  nauki zdalnej i zabaw dla dzieci. Każde mieszkanie posiada taras lub balkon, ale pokaźnych rozmiarów, będący dodatkowym pokojem i zimowym ogrodem jednocześnie, pełniącym również funkcję buforu termicznego.

Przejdźmy do kolejnej warstwy, która jest nasz budynek. Budynki i nasza dzielnica będą same w sobie produktywne. Do naszego budynku dojedziemy rowerem lub innym środkiem powolnego transportu, ewentualnie samochodem elektrycznym, który zaparkowaliśmy na ulicy, ale nigdy do niego nie wracamy, tylko ktoś inny wsiada do niego i odjeżdża. Przyziemia budynków będą pełne różnorodnych funkcji i zarezerwowane dla „mini fabryk” czy fab-labs, z drukarkami 3D,  gdzie wyprodukujemy sobie krzesło które brakuje nam do zestawu lub kubek do cieplej herbaty. To będą tez miejsca wymiany rożnego rodzaju zasobów miedzy sąsiadami i promowania gospodarki obiegu zamkniętego. Nasze pomidory będą rosły w szklarniach umieszczonych na płaskich, do tej pory niewykorzystanych dachach bloków, a nad nimi panele słoneczne będą produkowały energię, którą wykorzystamy do wyprodukowania elektryczności. Każdy metr kwadratowy, każda powierzchnia budynku będzie wielofunkcyjna, dlatego dom to już nie tylko 4 ściany i dach, ale fabryka sama w sobie. Dzielnica wyposażona będzie w ośrodki kultury, sportu i placówki oświatowe, które znajdą się w promieniu 500m, aby rozpowszechniać idee ‘walkability’ i zdrowego trybu życia.

MSC: Z jakich materiałów będą zbudowane budynki?

HG: Zostaną skonstruowane z drewna inżynieryjnego. Drewno jest wspaniałym materiałem budowlanym XXI wieku, podobnie jak stal w XIX wieku i beton w XX. Jest to materiał odnawialny, stabilny i trwały. Obecnie stosuje się drewno laminowane. Ono składa się z  5 warstw. Mamy  z niego bardzo silny budulec.  Przestaliśmy budować w drewnie tylko ze względu na problem pożaru oraz dlatego, że nie umieliśmy z niego zrobić wytrzymałych konstrukcji. Te dwa problemy teraz już są rozwiązane. Kolejny problem jaki nam został to zrównoważone wykorzystanie zasobów drzew na świecie. Nie można wyciąć wszystkich lasów, trzeba  kalkulować ile drzew można wyciąć, ile trzeba nasadzić i kiedy one urosną itd.

MSC: Ile osób może zamieszkać w przedstawionym przez Państwa „mieście samowystarczalnym” , jaka będzie wielkość mieszkań?

HG: ….

Są to mieszkania dla pary, rodziny z dwójką dzieci, rodziny wielopokoleniowej. Na dachach są tam też mieszkania trochę przypominające domki.

MSC: Tak, one szczególnie zwróciły moją uwagę. Są bardzo ładne. Nadają projektowi kameralnego, lekkiego wyglądu.

MSC: Gdy patrzyłam na państwa projekt zastanawiałam się nad tym jak będzie wyglądać w nim kwestia wentylacji, o której bardzo dużo mówi się w kontekście COVID-19?

W naszym projekcie wszystkie mieszkania są dwustronne. Takie rozwiązanie ułatwia lepsze przewietrzanie.

MSC: Czy konkurs ogłoszono przed pandemią czy już podczas jej trwania?

HG: Były dwie fazy konkursu.  Bierzemy udział w konkursach zastrzeżonych.  Najpierw wysyła się zgłoszenie, portfolio swojej firmy, czasami na wstępie trzeba już zrobić taki bardzo mały projekt obrazujacy pierwszy pomysł. Pierwszą fazę tego konkursu realizowaliśmy zanim epidemia dotarła do Europy.  Drugą fazę projektowania robiliśmy podczas pandemii.  To miasto (Xiong’an – przyp.red.) projektowane jest już od roku 2017 więc oni (Chińczycy – przyp.red.) ten konkurs mieli w myślach przed epidemią. Agenda chińskich władz zakłada stworzenie eko cywilizacji. Oni w każdym konkursie, w którym bierzemy udział oczekują, że projekt ma być ekologiczny.  Pandemia wpłynęła na nasz projekt, tak że pomyśleliśmy o tym, że czasem może zaistnieć konieczność mieszkania w zamknięciu, że niektórych miejsc i rzeczy można potrzebować bliżej domu itd. Niemniej jednak my już nad poszczególnymi pomysłami zawartymi w projekcie pracowaliśmy od długiego czasu.  Ten projekt  to było dobre miejsce żeby to wszystko skupić w jednym budynku mieszkalnym. Wszystkie te aspekty to tak naprawdę  lata pracy.

MSC: Co stanie się dalej z tymi projektami, które wygrały w konkursie?

HG: W Chinach konkursy zastrzeżone wyglądają tak, że może w nich wygrać np. jeden, dwóch, trzech uczestników. Mogą być trzy pierwsze miejsca.  Dostaje się za to  nagrodę pieniężną. Otrzymują ją wszystkie firmy.  To jest trochę jak zlecenie. W zależności od tego czy zajmie się pierwsze miejsce czy ostatnie jest większa nagroda pieniężna lub mniejsza.  To jest bardzo sprytne.  Na przykład w niektórych konkursach Chińczycy wybierają trzy projekty, z których czerpią to co wg nich najlepsze. Na tej podstawie opracowują swój projekt. Są konkursy, po których otrzymuje się zlecenie na budowę. Wtedy można dany projekt zbudować jako firma.  W Chinach organizowane są m.in. konkursy będące po prostu konkursami ideologicznymi. Po nich deweloperem może być miasto, jakaś spółka.  Może być różnie.

MSC: Czy konkursy, które są organizowane w Chinach szczególnie odbiegają od analogicznych w Europie ?

HG: Różnica jest duża, przede wszystkim taka, że powiedzmy na około 100 konkursów w Chinach przypada jeden konkurs w Europie. Chiny są otwarte na przyjęcie nowych biur, na nowe idee. Chińczycy bardzo chcą się uczyć od nas, od Europy.  Mają pieniądze i mogą dużo budować.

MSC: Czy byliście Państwo fizycznie na terenie przyszłego miasta Xiong’an przed sporządzeniem projektu? Jak teraz wygląda to miejsce ?

HG: Nie, ten teren jest na razie niezbyt rozwinięty, są tam wioski. Na Twitterze pokazano niedawno zdjęcia z budowy szybkiego połączenia kolejowego z Pekinu do tego miasta. Czyli oni już budują infrastrukturę kolejową do miasta którego jeszcze nie ma.

MSC: To „troszkę” inaczej niż w Polsce. Tutaj najpierw pojawiają się osiedla, a później się okazuje, że nie ma jak do nich dojechać.

MSC: Co Pani sądzi na temat polityki urbanistycznej ChRL, wizji tamtejszych władz co do miasta Xiong’an ?

HG: Prezydent Chin to jedyny prezydent na świecie, który oznajmił że chce stworzyć „ekocywilizację”. Wiadomo, że od słów do realizacji długa droga, ale sam fakt ogłoszenia tak stanowczego oświadczenia i silnej deklaracji to bardzo dobra rzecz. Agenda jest szeroka i wszystkie nowe projekty, nie tylko poszczególne, oparte są na zasadzie ekologicznego rozwoju, gdzie znajduje zastosowanie tzw. koncepcja „sponge city”- miasta gąbki, która wchłania wodę deszczową poprzez swoje powierzchnie np. perforowanych chodników czy zielonych dachów. We wszystkich krajach i miastach świata, tzw. deszczówka jest łączona z tzw. woda szarą-z umywalek i woda czarną- z toalety w jednym systemie ściekowym. Woda musi być potem filtrowana i oczyszczona co jest bardzo kosztowne dla władz miast i regionów. W Chinach, koncepcja Water-sensitive urban design (WSUD) jest standardem dla każdego przyszłego projektu na terenie całego kraju. Rozumiem, że na pierwszy rzut oka trudno sobie wyobrazić Chiny jako atrakcyjny model miejski. Ich miasta są zaprojektowane dla pojazdów, osiedla pełne skopiowanych bloków bez charakteru itd. Kraj zdaje sobie jednak sprawę z poważnych błędów popełnionych w XX wieku i teraz proponuje budowę od podstaw nowych miast lub odbudowę i regeneracje istniejących. Ośrodki te mają funkcjonować w większej harmonii ze środowiskiem, odpowiadać na przyszłe wyzwania, takie jak efektywność energetyczna czy mobilność autonomiczna.

Utworzenie nowego miasta Xiong’an w prowincji Hebei to poważna decyzja. Jeden z głównych historycznych wyborów strategicznych kraju, który będzie miał trwałe znaczenie w nadchodzącym tysiącleciu. Xiong’an ma być uzupełnieniem stolicy – Pekinu, ogniwem nowego bieguna rozwoju gospodarczego, który łączy również portowe miasto Tianjin i prowincję Hebei. Chodzi o to aby w ciągu najbliższych dwóch dekad zainwestować pół miliarda euro, przekształcić ten wiejski obszar w paradygmat miasta przyszłości. Pomieści ono około 2,5 miliona mieszkańców i będzie katalizatorem nowych technologii. Nacisk kładziony jest na zrównoważony rozwój – 100% energii elektrycznej będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych, a 5200 firm zanieczyszczających środowisko zostało już zamkniętych. Miasta Xiong’an będzie pierwszym miastem chińskim opartym na zabudowie tzw. ‘grid city’- ortogonalnej siatce zamkniętych pierzei, czyli w stylu europejskich miast takich Barcelona Amsterdam czy po części Warszawa

MSC: Czy odkąd zrealizowaliście Państwo pierwszy projekt dot. Chin czy zmienia się podejście tamtejszych władz do urbanistyki?

HG: Tamtejsze władze zapewne dostrzegają ile złego w Chinach w XX w. zrobiono środowisku. Rozwój ekologiczny to jedyna szansa na przetrwanie tego kraju. W Chinach nie ma zbyt wielu terenów, które są atrakcyjne dla zabudowy. Dla przykładu opowiem o  krajobrazie, który zastaliśmy projektując Nowe Miasto Shenzen. Jest tam dużo gór, dolina i rzeka. Między rzeką i górami w dolinie znajduje się jeden płaski pas terenu. Obszar ten jest atrakcyjny dla zabudowy, ale również dla rolnictwa. Zatem taka sytuacja prowadzi do konfliktu, walki pomiędzy zabudową a jej brakiem.  Chińczycy w całym kraju mają bardzo mało terenów do zabudowy, dlatego na przykład zabierają miejsce morzu i tworzą tam osiedla. Jeszcze dwadzieścia lat temu nie było ziemi pod połową Shenzhen.

MSC: Czym przede wszystkim państwa projekty zaskarbiają sobie przychylność chińskich komisji konkursowych ? Co jest państwa atutem?

HG: Przepis na sukces w Chinach to tak naprawdę przepis na sukces w każdym innym kraju i tez w każdej innej dziedzinie. Robić to w co się wierzy i służyć dobru ludzi. Wszystkie projekty która wychodzą z naszego biura to projekty, w których chciałabym zamieszkać lub pracować. Jesteśmy z Barcelony – miasta w którym narodziła się termin „urbanistyka”. Chińczycy do wiedzą. Ildefons Cerda, ojciec urbanistyki, nie tylko zaprojektował, jak Barcelona miała wyglądać w przyszłości, ale także napisał serię dokumentów w formie ogólnych teorii (takich jak Ogólna teoria urbanizacji z 1867 r.). Odpowiedział on na pytania typu: jak zaplanować miasto? czym właściwie było miasto?, jak można lepiej budować miasta? Cerda udowodnił, że konceptualizacja i budowa miasta nie ogranicza się wyłącznie do sztuki. Miasto musi odpowiedzieć na racjonalny i podstawowy cel: służyć obywatelowi, ułatwiać życie przeciętnemu obywatelowi i wykorzystywać kluczowe osiągnięcia naukowe i technologiczne do rozwiązywania typowych problemów miejskich. Cerda uznał za konieczne twierdzenie, że planowanie miasta jest nową nauką, z własną metodą, i powinno być traktowane tak poważnie, jak inne dyscypliny naukowe. To on wynalazł słowo urbanizacja, czyniąc je terminem naukowym i językowym.

Vincent Guallart – założyciel naszej firmy był głównym architektem Barcelony w latach 2010-2014. Za jego kadencji podjęto wiele bardzo ważnych decyzji takich jak na przykład Urban Island. Barcelona stała się też taką europejską stolicą technologiczną.  Do tej pory jest to jedno z miast najbardziej zagęszczonych bez ani jednego wieżowca mieszkalnego. To wszystko jest bardzo interesujące dla Chin. Oni chcą tak naprawdę wyglądać jak Europa. Na tych wzorcach chcą się po prostu uczyć.

MSC: Czy oprócz Państwa firma działa również w innych krajach Azji?

HG: Nasze biuro ma wybudowane projekty lub wygrane konkursy również m.in. w Tajwanie i Seulu.

MSC: Gdyby ktoś z rządzących w Polsce zapytałby panią jak powinny po tej pandemii zmienić się standardy planistyczne to co doradziłaby pani?

HG: Przyszłość gospodarki musi opierać się na lokalnej produkcji zasobów, zwłaszcza energii, żywności i rzeczy (ale oczywiście bez konieczności odrzucania cyfrowego połączenia z resztą świata w celu dzielenia się wiedzą i informacjami). Bardzo istotne jest promowanie produktywności budynków. W ten sposób będziemy w stanie lepiej radzić sobie z nadchodzącymi globalnymi kryzysami, nie tylko medycznymi, ale też energetycznymi czy żywnościowymi które będą miały miejsce w niedalekiej przyszłości. Polskie realia różnią się od hiszpańskich czy holenderskich. Widzę Polskę taką trochę kontrastową, z jednej strony posiadamy dużo dobrego tak naprawdę tego często nie doceniamy. Mamy pełno zieleni w miastach, nawet ogródki działkowe, na których produkujemy własną żywność. Może mieszkania są za małe. Z mojej perspektywy i doświadczenia postawiłabym na nowy typ mieszkalnictwa, dostępnego dla większości Polaków. Na mieszkania socjalne nowego typu takie jak na przykład te mieszkania, które zaprojektowaliśmy w naszym projekcie. System polegałby raczej na metodzie wynajmu niż na metodzie kupna. Potrzebujemy nowych inwestorów i deweloperów, nowej krwi. Nie możemy budować szybko tanio i potem uciekać. Nowy sposób to budowanie a następnie kierowanie  tymi budynkami. Jeżeli będą to też budynki nie tylko mieszkalne, ale będące miejscami pracy, produkcji żywności, energii, trzeba będzie się tym wszystkim potem zająć. Nasze społeczeństwo tak naprawdę podzielone jest na polowe i ma tylko dwie opcje wyboru:  mieszkanie w konwencjonalnych blokach i kamienicach w mieście (w których mieszka teraz około połowa Polaków) lub domek jednorodzinny poza miastem, w których mieszka druga polowa. Zaprezentowany przez nas projekt miasta samowystarczalnego jest więc idealną alternatywa dla tych którzy oczekują spokoju, kontaktu z naturą,  ale mieć to wszystko, nie wyjeżdżając z miasta.

MSC: Dziękuję za rozmowę.

HG: Ja również, to był mój pierwszy wywiad udzielony osobie z Polski.

MSC: A to ciekawe. Pani sytuacja trochę przypomina losy pewnego doświadczonego życiowo i zawodowo polskiego inżyniera, który podczas swojej bogatej kariery zawodowej wybudował na świecie wiele dużych elektrowni wodnych. Jak stwierdził na łamach „Inżyniera Budownictwa” mimo jego doświadczenia nikt z ojczyzny nigdy nie zwrócił się do niego z prośbą o pomoc czy radę.

Przypisy:

[1] Hydroponika – skrót od hydroponicznej uprawy roślin. Polega na uprawie roślin w wodzie z dodatkiem substancji odżywczych, bez użycia tradycyjnego podłoża organicznego (ziemi) (na podst. https://muratordom.pl/ogrod/rosliny/hydroponiczna-uprawa-roslin-doniczkowych-co-jest-hydroponika-jak-uprawiac-rosliny-w-hydroponice-aa-egjw-qGqc-id7m.html  (dostęp: 26.08.2020).

[2] Akwaponika (aquaponika) – „odnosi się do każdego systemu łączącego konwencjonalną akwakulturę (hodowla zwierząt wodnych takich jak ślimaki, ryby, raki czy krewetki w zbiornikach) z hydroponiką (uprawa roślin w wodzie) w symbiotycznym środowisku”. „Metoda uprawy zarówno ryb jak i roślin w obrębie tego samego systemu. Odpady wytwarzane przez ryby są wykorzystywane jako źródło składników odżywczych dla roślin, co pozwala na utrzymanie zdrowego środowiska dla ryb” (na podst.: https://materialyinzynierskie.pl/aquaponika-akwaponika/ (dostęp:26.08.2020)

[3] Więcej informacji na temat tego projektu można znaleźć na stronie: https://www.brooklyngrangefarm.com/about-brooklyn-grange-1

Magdalena Sobańska-Cwalina

Analityk ds. Azji Centralnej, członek Zarządu Fundacji Instytut Studiów Azjatyckich i Globalnych im. Michała Boyma, doktor nauk ekonomicznych (temat rozprawy doktorskiej: „Instytucjonalne uwarunkowania działalności polskich przedsiębiorstw przemysłu materiałów budowlanych na rynkach wschodnich”). Prywatnie pasjonatka muzyki klasycznej.

czytaj więcej

Azjatech #73: Bezzałogowe statki szansą dla japońskich armatorów

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Help! Czyli dlaczego Korea Południowa potrzebuje Korei Północnej?

Słynny utwór Beatlesów pt. „Help” z 1965 roku stał się pretekstem do napisania poniższego komentarza. W latach 80. i przede wszystkim 90. to Korea Północna prosiła o pomoc gospodarczą, kiedy Korea Południowa błysnęła na arenie międzynarodowej dzięki wzrostowi gospodarczemu (według Światowego Banku około 4% w stosunku rocznym między 2000 a 2009). Sytuacja gospodarcza nieco się […]

RP: Najważniejsze negocjacje handlowe Unii w erze cyfrowej – układ UE-Indie

Umowy między Unią Europejską a Indiami w dziedzinie handlu, ochrony inwestycji i systemu oznaczeń geograficznych dla produktów to najważniejsze obecnie układy tego typu negocjowane przez Komisję Europejską w imieniu 27 państw unijnych.

Azjatech #148: W Chinach przyznano pierwsze licencje na autonomiczne taksówki

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Forbes: Bieda jest kobietą. Indyjski rynek pracy wyjątkiem na skalę światową

Indie to jeden z nielicznych krajów świata, w którym współczynnik aktywności zawodowej kobiet maleje wraz z rozwojem gospodarczym kraju. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Bank Światowy, w ciągu ostatnich 30 lat udział Indusek w rynku pracy spadł o blisko 10 proc.

Tydzień w Azji #154: „Powstanie styczniowe” w Kazachstanie jest groźne dla uranu, ropy, gazu i bitcoina

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Tydzień w Azji #149: Litwa solą w oku Chin

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

W jakim zakresie zmienił się charakter międzynarodowego zaangażowania w wojny domowe po 1989 roku?

Od końca drugiej wojny światowej to wojny domowe, a nie międzypaństwowe konflikty, stały się dominującą i najbardziej wyniszczającą formą zorganizowanej przemocy w ramach systemu międzynarodowego. Jak zmieniła się ich charakterystyka na przestrzeni lat?

Forbes: Będą nas pielęgnować maszyny

Zwiedzający siedzibę firmy Ubtech w Shenzhen zwrócą uwagę na daleko posunięte uczłowieczenie poszczególnych robotów znajdujących się w showroomie. (...) Nadanie maszynom cech ludzkich ma pomóc oswoić ludzi z technologią i wzbudzić pozytywne emocje. Robot spełni bowiem każdą naszą prośbę leżącą w spektrum jego funkcjonalności – nie odmówi i nie będzie narzekać.

Patrycja Pendrakowska panelistką w debacie „Politics of Power and Disinformation” w Karpaczu

Prezes Instytutu Boyma Patrycja Pendrakowska uczestniczyła w tegorocznym, XXX Forum Ekonomicznym w Karpaczu.

Tydzień w Azji#19: Kontrolowana zmiana władzy w Kazachstanie

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości. W tym numerze piszemy między innymi o przedterminowych wyborach prezydenckich w Kazachstanie, wynikach wyborów w Indiach oraz o potencjalnej konkurencji dla Chin w obróbce metali ziem rzadkich.

RP: Kirgistan – co o nim wiadomo i czy warto tam inwestować?

Kirgistan jest relatywnie niewielkim państwem Azji Centralnej, o najmniejszej populacji (6,5 mln mieszkańców) i wraz z Tadżykistanem są najsłabiej rozwiniętymi gospodarczo i najuboższymi republikami regionu.

Czwarta gospodarka świata odżywa. On radzi, jak odnieść tam sukces

Według naszych badań tylko 3,1 proc zagranicznych firm wchodzących na japoński rynek odnosi większy sukces niż w krajach, z których się wywodzą - mówi w rozmowie z Andrzejem Pieniakiem (Instytut Boyma) Miłosz Bugajski, polski przedsiębiorca, założyciel Jade Antlers, firmy specjalizującej się w marketingu internetowym w Japonii.

Dr Nicolas Levi na Konferencji z Okazji 70 rocznicy Nawiązania Stosunków Dyplomatycznych Pomiędzy Chinami a Polską

Przedstawiciel Instytutu Boyma weźmie udział w konferencji organizowanej przez Polsko-Chińską Główną Izbę Gospodarczą SinoCham.

Agresja Rosji w Ukrainie. Co na to Chiny? Bachulska, Góralczyk, Zwoliński | Dziesiątka z Boymem

Zapraszamy wszystkie słuchaczki i wszystkich słuchaczy do odtworzenia „Dziesiątki z Boymem”, czyli serii podcastów tworzonych z ekspertami Instytutu Boyma. Opowiadamy w nich o procesach i wydarzeniach w Azji, które mają globalne znaczenie. Zachęcamy do obserwowania naszych kanałów na SoundCloud oraz Spotify!

Meeting with Dr. Uki Maroshek-Klarman

It’s a great pleasure for the Boym Institute to organize an open meeting with dr Uki Maroshek who founded the betzavta method. Betzavta is taught across the globe at the Adam Institute for Democracy and Peace in Jerusalem as well as in other institutions in Europe and the Middle East.

Kryzys kina niezależnego w Korei?

W 2015 roku za sprawą sukcesów takich blockbasterów jak Weteran (베테랑, Ryoo Seung-wan ) i Zabójstwo (암살, Choi Dong-hoon) Korea po raz kolejny pobiła swój rekord przychodów w box office. W zeszłym roku padł również rekord w historii kraju pod względem wyprodukowanych filmów. W seulskiej fabryce snów powstało aż 1208 obrazów. Kolejne rekordy sprawiają wrażenie dynamicznego […]

Spotkanie dyskusyjne on-line wokół Kwartalnika Boyma nr 3/2020

W najnowszym Kwartalniku Boyma nasi analitycy poruszyli szereg zagadnień związanych z COVID-19, w tym stan epidemii w Azji Centralnej i w Korei Południowej, relacje na linii Pekin-Waszyngton, a także uwagi dotyczące tzw. „dyplomacji maseczkowej” uprawianej przez Chiny.

Tydzień w Azji #176: Putin skutecznie kusi władców Turkmenistanu. Europa może mieć problem

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Tydzień w Azji #95: Ulga, nadzieje i obawy. Państwa Azji reagują na zmianę władzy w Białym Domu

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Forbes: Koronawirus testuje chińską służbę zdrowia. Jak ona wygląda w praktyce?

Kontrast między rozwojem chińskiej gospodarki a poziomem opieki medycznej w Państwie Środka jest porażający. Epidemia koronowirusa z Wuhan być może zmusi chińskie władze do inwestycji w powszechną opiekę medyczną. Na reformie służby zdrowia skorzystałoby nie tylko chińskie społeczeństwo, ale również zachodni biznes

Forbes: Nowoczesne mieszkanie po pandemii

Pandemia może spowodować zmianę trendu na rynku mieszkaniowym (...). Rightmove, brytyjski portal nieruchomości, odnotował znaczny wzrost liczby osób poszukujących domów położonych z dala od centrów miast, z większymi ogrodami i miejscem na domowe biuro.

„Północnokoreańscy pracownicy w Polsce” – nagranie ze spotkania z dr Nicolasem Levim

Zapraszamy do obejrzenia nagrania ze spotkania dotyczącego raportu Nicolasa Leviego "A statistical analysis of the North Korean overseas laborers in Poland during the period 2000-2017".

RP: Polska żywność może teraz trafić szerszym strumieniem do Uzbekistanu

W ostatnich kilkunastu latach wielkość obrotów artykułami rolno-spożywczymi Polski z Uzbekistanem nie była imponująca. Teraz może się to zmienić.