Historia katastrof
„W 1944 r. [w Bengalu – KMZ] zaczynały się napięcia międzyetniczne (…). Był pewien wyrobnik, nazywał się Qadir Miya, który potrzebował pieniędzy, ponieważ jego rodzina przymierała głodem. Wiele ryzykując, zgodził się na pracę w okolicy zwanej Wari, w Dhace, zamieszkanej [wtedy] głównie przez hinduistów, gdzie my wówczas też mieszkaliśmy. Żądny krwi hinduistyczny tłum zadźgał go przed wejściem do naszego domu. Chwiejnym krokiem wtoczył się do ogrodu. [Chciałem mu pomóc], a on leżał na moich kolanach i silnie krwawił. Krzyczałem z całych sił o pomoc, szybko zjawił się mój ojciec i wziął go do szpitala. [Qadir Miya] tam zmarł”[1] – wspominał po latach 11-letni wtedy Amartya Sen, późniejszy laureat nagrody Nobla.
Opisane wypadki miały miejsce, kiedy kończył się wielki głód w Bengalu, tragedia, do której przyczyniły się brytyjskie rządy kolonialne[2]. W trzy lata później historyczny Bengal został podzielony na indyjską część ze stolicą w Kalkucie oraz w większości muzułmańską Dhakę i jej okolice, które stały się Pakistanem Wschodnim. Podziałowi towarzyszyły czystki etniczne inspirowane przez poszczególne siły polityczne, a liczba ofiar sięgnęła znów setek tysięcy. W rezultacie czego przyszły Bangladesz stał się obszarem niemal wyłącznie muzułmańskim (ponad 90% muzułmanów, ok. 10% hinduistów wedle spisu powszechnego z 2011 r.). Przyjął również wielu wyznających islam uchodźców z części indyjskiej.
Ze względu na poczucie dyskryminacji językowej i regionalnej, narastał ruch emancypacyjny, który na początku lat siedemdziesiątych doprowadził do stworzenia niezależnego państwa, przekształcenia się Pakistanu Wschodniego w Bangladesz. Pokonanie wojsk wiernych Islamabadowi było między innymi możliwe dzięki zbrojnej i dyplomatycznej pomocy Delhi, które wynegocjowały z Pekinem, protektorem Pakistanu, neutralność w czasie bengalskiego konfliktu. Jednak wojna między Islamabadem a Dhaką kosztowała kolejne miliony żyć ludzkich.[3]
Przez następne dekady kraj przeżywał okres niestabilności, wstrząsany epidemiami, klęskami głodu, katastrofalnymi powodziami i niszczącymi tajfunami, a rządzące krajem junty wojskowe przez swoją nieporadność na ogół zwiększały rozmiary naturalnych tragedii.
Bangladesz stał się symbolem wszelkiego nieszczęścia. Nawet w Polsce w dość ciemnej dekadzie lat 80-tych ludzie pocieszali się opowiadając sobie dowcip o tym, że pewnego roku w Bengalu nie było suszy, powodzi, cyklonu, epidemii, wojny ani trzęsienia ziemi. „Mieszkańcy – konkludował opowiadający – uciekli w popłochu, spodziewając się wkrótce nieszczęścia epickich rozmiarów”.
Drogi wyjścia
Na tym historycznym tle widać olbrzymi postęp, jaki dokonał się w kraju w ciągu ostatnich dekad. Kraj będący symbolem klęsk i katastrof naturalnych, wojen i epidemii, stał się przykładem postępu, jaki może się dokonać w krótkim czasie dzięki rozważnym politykom publicznym. Złożyło się na nie kilka ważnych elementów.
Po pierwsze, wyznaczono cele polityki gospodarczej i społecznej, które oparto na oenzetowskich Celach Zrównoważonego Rozwoju (SDG). Pozwoliło to wprowadzać zmiany skoordynowane z głównymi partnerami w bangladeskiej współpracy rozwojowej oraz kluczowymi instytucjami międzynarodowymi. Zredukowano odsetek społeczeństwa żyjący w relatywnym i skrajnym ubóstwie (z 41 % w 2006 roku do 21% w 2018 r.). Znacznie ograniczono wśród obu płci analfabetyzm, powstało wiele – niektórzy utyskują, że zbyt wiele – publicznych i prywatnych uczelni wyższych. 200 tys. uczniów i uczennic w szkołach otrzymuje darmowy obiad, a wszystkie książki są darmowe aż do końca szkoły średniej. Różnymi formami pomocy stypendialnej objętych jest ponad 2,3 mln uczniów i studentów. Specjalne programy społeczne są adresowane do grup społecznych i regionów, które bez nich nie byłyby włączone w główny nurt społeczeństwa. Podstawowa opieka zdrowotna, oparta o 18 tys. przychodni i punktów pomocy medycznej, stała się znacznie bardziej dostępna.
Do tego dochodzą polityki stymulujące inkluzywny wzrost. Wśród krajów regionu to w Bangladeszu owoce rozwoju gospodarczego najrówniej się rozkładają. Jego motorem ciągle jest globalny przemysł tekstylny i modowy, który w poszukiwaniu tańszych podwykonawców przenosi się z Chin i Azji Południowo-Wschodniej do Bangladeszu. W ciągu ostatniego piętnastolecia Bangladesz stał się drugim na świecie eksporterem gotowej odzieży, przyczyniając się w znacznej mierze do rozwoju trendu fast fashion. Uprzednio zaprojektowane przez największe światowe koncerny modowe, szyte są tutaj przez lokalnych podwykonawców wyroby sprzedawane następnie pod markami „H&M”, „Marx&Spencer” czy polskimi „Reserved” i „Cropp”.
Choć od wielkiej katastrofy budowlanej w Szabharze niedaleko Dhaki w 2013 roku, gdzie zginęło lub zostało poszkodowanych prawie 4 tys. osób, międzynarodowe koncerny zaczęły monitorować normy BHP w szwalniach, bardzo trudne warunki pracy pozostają wyzwaniem zarówno dla rządu bangladeskiego, miejscowych przedsiębiorców oraz międzynarodowego biznesu. Wiele fabryk jest technicznie coraz sprawniejsza, ale ilość poszukujących pracy wciąż pozwala przemysłowcom na zatrudnianie za głodowe pensje w nieregulowanym czasie pracy. Z drugiej strony wielu Bengalczyków ucieka do miejskich szwalni i innych prac ze wsi, gdzie panują jeszcze trudniejsze warunki.
Cyfrowa inkluzja
Dzięki partnerstwu publiczno-prywatnemu z powodzeniem realizowane są programy włączenia cyfrowego. Jego podstawą jest relatywnie stabilna i przystępna sieć elektryczna. Rząd stara się ją zmodernizować i rozbudować. Z sukcesami, bo wedle ostatnich szacunków 93 % domów mieszkańców Bangladeszu jest w zasięgu sieci elektrycznej, co jednak nie znaczy, że taki odsetek mieszkańców ma prąd w domach. Znacznie więcej osób niż przed dekadą ma dostęp do gniazdka elektrycznego, by naładować swój telefon. Mimo postępu w wielu regionach dostawy prądu są nieregularne i okresowo zdarzają się blackouty.
Kolejnym krokiem na rzecz włączenia cyfrowego jest zaoferowanie urządzenia i dostępu do sieci w przystępnych cenach. Miejscowi operatorzy komórkowi oferują często pakiet zawierający podstawowy smartfon, zewnętrzną pamięć (chmura obliczeniowa) oraz abonament w jednym, co powoduje, że Internet stał się ważnym motorem zarówno konsumpcji, jak i powstawania nowych mikro- i średnich przedsiębiorstw. W prawie 170-milionowym kraju już prawie 90 mln ludzi ma dostęp do sieci (wzrost z poziomu 10 mln w ciągu ostatniej dekady). Dzięki programom takim jak Amar Desh Amar Gram (Mój kraj, moja wioska), wielu rolników i małych przedsiębiorców może handlować za pośrednictwem sieci.
Wszystkie wymienione polityki publiczne i stworzenie warunków do rozkwitu przedsiębiorczości sprawiło, że w tym roku Bangladesz w statystykach ONZ zaczął figurować jako kraj rozwijający się (developing country), opuszczając kategorię najmniej rozwiniętych państw (LDC – Least developed countries). Stały wzrost gospodarczy w granicach 10 % rocznie umożliwił przekroczenie 300 mld USD wartości PKB. Mierząc wedle parytetu siły nabywczej (PPP) Bangladesz stał się 30. gospodarką świata.
Odporność klimatyczna (Climate resilience)
Jednak największym sukcesem ostatnich lat jest fakt, że mimo wzrastających zagrożeń klimatycznych, Bangladesz wydaje się mniej narażony na skutki klęsk naturalnych niż w pierwszych dekadach niepodległości, kiedy negatywne skutki ocieplenia klimatu nie były przecież jeszcze aż tak oczywiste. Przykładem może być tegoroczny cyklon tropikalny „Bulbul”, który uderzył w Bangladesz na początku listopada 2019 roku. Zagrożenie było potężne, ponieważ w zasięgu oddziaływania Bulbula znajdowało się potencjalnie ponad 2 mln ludzi. Jednak mimo miejscowych podtopień i zniszczeń, ofiar śmiertelnych było stosunkowo niewiele. Dzięki wymianie danych satelitarnych z sąsiadami (głównie Indiami) stosunkowo wcześnie i precyzyjnie przewidziano miejsce i czas wystąpienia zjawiska. Ponieważ znacznie poprawiono sieć komórkową i wiele osób uzyskało do niej dostęp, łatwo było poinformować zagrożonych. Sprawniejsza niż w ubiegłych dekadach administracja zdołała na czas ewakuować populację wielkości Warszawy.
Zagrożenia wzrostu
Jednak wzrost gospodarczy i rozwój społeczny mogą wkrótce napotkać ograniczenia. Pierwszym z nich jest edukacja. Na razie zadbano o jej powszechność, lecz jej jakość sprawia, że absolwentki i absolwenci bangladeskich szkół mogą mieć kłopoty w odnalezieniu się na współczesnym zglobalizowanym rynku pracy.
Łączy się to z drugim wyzwaniem, które stanowi czwarta rewolucja przemysłowa, zwłaszcza dla krajów konkurujących niskimi kosztami pracy. Proste – choć często ciężkie i wyczerpujące – prace fizyczne mogą być w szybkim tempie automatyzowane nie tylko w krajach rozwiniętych, ale też u globalnych średniaków. Wzrost oparty na relatywnie niskich kosztach pracy, jaki był udziałem Chin i wielu innych gospodarek (nie wyłączając polskiej), może więc zostać dość gwałtownie przerwany.
Choć wielu Bengalczyków i Bengalek z doświadczeniem międzynarodowym, takich jak była modelka i przedsiębiorczyni Bibi Russell, działa na rzecz przeniesienia także części procesu powstawania garderoby o większej niż szycie wartości dodanej do Bangladeszu, to na razie rezultaty są dość skromne. Marketing, branding czy design wciąż w globalnych łańcuchach wartości pozostają domeną krajów globalnej Północy. Ponadto bangladeskie uczelnie nie szkolą ludzi w tych branżach na światowym poziomie, co znacznie ogranicza możliwości rozwoju przemysłu tekstylnego.
Po trzecie, podobnie jak inne wschodzące rynki, Bangladesz korzysta na otwartości światowej gospodarki. Ta jednak może na powrót stać się bardziej zamknięta w granicach państw narodowych lub organizacji międzynarodowych skupionych wokół regionalnego hegemona. Najbardziej znanym przejawem napięć i nierównowag jest konflikt handlowy amerykańsko-chiński, ale ma on także wiele swoich regionalnych odsłon. Przysłowiowa już piłka tenisowa, która dziś odwiedza kilkanaście krajów świata na czterech kontynentach zanim poodbijają ją zawodniczki i zawodnicy na kortach Wimbledonu, może znacznie skrócić swoje światowe wojaże, omijając miejsca takie, jak Bangladesz. Wzrost światowych ceł i barier handlowych spowodowałby szok dla gospodarek rozwijających się.
Do tych globalnych trendów dochodzi niechęć Bangladeszu wobec wchodzenia w regionalne układy handlowe. Pytania kierowane przez dyplomatów z Australii i Nowej Zelandii, które to kraje chętnie podpisują umowy o wolnym handlu (FTA) z państwami azjatyckimi, na razie pozostały w Dhace bez odpowiedzi. Bangladesz konsekwentnie trzymał się również na uboczu rozmów, które wkrótce zaowocują zawarciem RCEP (Regional Comprehensive Economic Partnership –RCEP), układu regulującego handel między południowo-wschodnioazjatyckim zrzeszeniem krajów ASEAN a Chinami, Japonią i Koreą, największymi partnerami handlowymi bloku.
Powołane w ostatnim czasie strefy wymiany handlowej na granicy z Indiami rozwijają się mniej dynamicznie od oczekiwań. Dhaka boi się wypchnięcia własnych producentów z rynku przez bardziej konkurencyjne w wielu branżach przedsiębiorstwa z Indii, Azji Południowo-Wschodniej czy Chin.
Czwartym zagrożeniem dla trwałości bangladeskiego wzrostu są kwestie zmian klimatu. Kraj, w którym na powierzchni odpowiadającej 40 % obszaru Rzeczypospolitej mieszka populacja równa ludności Polski, Hiszpanii i RFN razem wziętych, ma małe możliwości dostosowań poprzez migracje wewnętrzne. Do tego dochodzi położenie w żyznej delcie Gangesu, która jednak częściowo leży poniżej poziomu morza. Kraj, który w ujęciu globalnym w znikomym stopniu przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych, jest jednym z najbardziej narażonych na zmiany klimatu spowodowane przez wypuszczanie dwutlenku węgla do atmosfery. Jeśli poziom światowego oceanu będzie podnosił się tak szybko, jak do tej pory, dotychczasowe programy budowania falochronów i zapór mogą okazać się niewystarczające. Dodatkowo lasy namorzynowe Sundarbans, chroniące bengalskie wybrzeża w Bangladeszu i Indiach, znajdują się pod presją rosnącej populacji. Jeśli będą dalej zanikać, skutki podniesienia poziomu oceanu mogą być jeszcze bardziej katastrofalne.
Piątym czynnikiem ograniczający bengalskie szanse jest zanieczyszczenie gruntów, wody i powietrza. Przemysł odzieżowy powoduje dużą presję na zasoby wodne kraju, podobnie jak brak kanalizacji w wielu częściach państwa. Sukces elektryfikacji – bezsporne osiągnięcie ostatniego dziesięciolecia – dalej oparty jest w zbyt dużym stopniu na paliwach kopalnych (węglu). Wraz z praktyką wypalania pól, zanieczyszczeniami transportowymi oraz rozpowszechnionym zwyczajem gotowania na drewnie węglowa energetyka powoduje, że powietrze w Dhace jest przez znaczną część roku niebezpieczne dla zdrowia. Stolica zajmuje piątą pozycję na niechlubnej liście najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, ustępując innym metropoliom Subkontynentu.
O szóstym czynniku lepiej głośno w Dhace nie mówić, ponieważ związany jest z kształtującym się od dekady systemem politycznym. Zwracają uwagę zwłaszcza dwa jego elementy: wiekowość elity politycznej i coraz bardziej autorytarne jej rządy. System polityczny jest zdominowany od prawie trzech dekad przez dwa bloki polityczne, które naprzemiennie rządzą krajem. Koalicja byłej premier, Begum Chaledy Zia (lat 74), zbojkotowała ubiegłoroczne wybory parlamentarne, wycofując się z procesu, który jej zdaniem przestał być demokratyczny. Sama zaś kieruje swoje ugrupowanie w stronę coraz bardziej radykalnego islamu politycznego.
Spowodowało to sytuację, w której stronnictwo obecnej premier, Szejk Hasiny (lat 72), nie miało praktycznie konkurencji w większości okręgów wyborczych. Choć to na jej konto wypada zapisać sukcesy ostatniej dekady, legitymacja władzy pochodzi w dużym stopniu od jej ojca Szejka Mujibura Rahmana, uważanego za architekta bangladeskiej niepodległości. Jednak jak długo takie uprawomocnienie wystarczy, zważając na fakt, że statystyczny mieszkaniec Bangladeszu urodził się dekadę po zamordowaniu Szejka Mujibura Rahmana w 1975 r.?
Zagadnięty o to przedsiębiorca z branży nowych technologii odpowiedział najpierw uśmiechem, a potem pytaniem o przykłady sukcesu gospodarczego w Azji Południowo-Wschodniej. Gdy wymieniłem Singapur i Malezję, które przez większą część swojej najnowszej historii rządzone były twardą ręką, rozmówca rozpromienił się jeszcze bardziej. I ten uśmiech musiał wystarczyć mi za całą odpowiedź.
Bardzo młode społeczeństwo rządzone jest przez ludzi w podeszłym wieku, którzy wydają się być w małym stopniu otwarci na dopuszczenie nowych generacji, jeśli nie do władzy, to przynajmniej do debaty. Młodzi, zapytani o system polityczny, również odpowiadają wymijająco, najwyraźniej bojąc się wypowiadać. To swoiste podwójne zablokowanie debaty publicznej – i na głos krytyczny wobec rządu, i na głos młodych – może mieć dwojakie konsekwencje. Po wydobyciu kraju z nędzy każdy system potrzebuje zastanowienia, w którym kierunku się przekształcać. Takiej refleksji może w Bangladeszu zabraknąć. Inną konsekwencją braku głosu dla młodych może być ich radykalizacja. Dla nowych generacji Bengalczyków taką radykalną alternatywą jest ekstremistyczna wersja islamu, podobnie jak dla pokolenia ich dziadków był komunizm.
Co możemy zrobić?
Jednak patrząc na współczesną Dhakę przez pryzmat tragicznych doświadczeń XX wieku, w tym kraju można dostrzec ufność w lepszą przyszłość. Z chaosu przepełnionych ulic bez chodników i zbiorników wodnych o ciężkim zapachu, wyłania się miasto optymizmu. Wyrastające jak grzyby po deszczu nowe biurowce, hotele, centra handlowe i szkoły wyższe wydają się obcokrajowcowi komunikować: nie patrz na to czym to miasto jest dziś, ale czym może być niedługo.
Czy Polska może mieć swój udział w bangladeskich zmianach? Wydaje się, że tak. Wojskowi i przedstawiciele ministerstwa obrony z zainteresowaniem pytają o przemysł zbrojeniowy i możliwości współpracy. Choć wielu Bengalczyków zarabia będąc podwykonawcami polskich marek modowych, nie są one powszechnie znane wśród decydentów. Trudno się dziwić, bo choć krótki spacer po mieście pozwala na policzenie kilku dużych salonów marek obuwniczych takich, jak „Bata”, to „Cropp”, „Mojito” czy „Reserved” trudno dostrzec. Nie ma ich także na lotnisku, na którym wyróżniałyby się spośród innych sklepów, z których większość wygląda jeszcze jak świadectwo minionych dekad.
Być może największy potencjał kryje się właśnie w pomocy Bengalczykom w realizacji ich celów: przeniesienia do ich kraju także części łańcucha produkcji o wyższej stopie zwrotu. Ubrania projektowane, szyte i reklamowane w Bangladeszu miałyby większą szansę na podbicie rynków Azji Południowej niż te wymyślone w Gdańsku czy Warszawie. Koncepcja ubrania jako środka „osłaniania własnej godności”, wyrażona przez Bibi Russell, każe inaczej spojrzeć na komunikaty, które chcą wysyłać kobiety i mężczyźni w Bangladeszu za pomocą swojej garderoby.
Warto pomyśleć o deficytach Bangladeszu jak o naszej szansie. Przykładem może być gospodarka wodna. W Polsce od lat 90-tych zeszłego wieku wybudowano setki oczyszczalni, ograniczając zanieczyszczanie wód ściekami komunalnymi. Wielką rolę w tym odegrały oczywiście samorządy i władze centralne, które mogły sięgać po fundusze strukturalne UE, a przed 2004 r. – po pomoc przedakcesyjną. Skutkiem tych inwestycji było również powstanie szeregu wyspecjalizowanych firm zajmujących się projektowaniem oraz budową instalacji, a potem ich zarządzaniem.
Bangladesz, w przeciwieństwie do sąsiednich federalnych Indii, jest państwem scentralizowanym, co z jednej strony pozwala na sprawne wprowadzanie nowych polityk, z drugiej jest jednak ograniczeniem rozwojowym dla społeczności lokalnych. Warto zastanowić się nad sposobami podzielenia się polskimi doświadczeniami udanej reformy samorządowej, tak by wprowadzać sprawdzone rozwiązania na poziomie lokalnym, bez groźby faktycznego rozpadu państwa, którego obawiają się elity w Dhace. Wtedy przedsiębiorcy i projektanci, także z Polski, będą mogli proponować rozwiązania skrojone pod lokalne potrzeby. Takie kompleksowe podejście do pomocy rozwojowej wymaga współpracy polskiej dyplomacji, biznesu i władz lokalnych, o które czasami trudno.
Czekając na odlot samolotu do Europy i pijąc korzenną herbatę masala, łatwo oddać się ulubionej rozrywce nielicznych jeszcze zachodnich turystów i robić sobie żarty z widocznych deficytów Bangladeszu. Być może lepiej jednak spojrzeć na gigantyczny postęp, jaki ten kraj dokonał wydobywając się z piekła XX-wiecznej historii. I spróbować pomyśleć, jaki udział w sukcesie jednego z najmłodszych społeczeństw globu mogą mieć kraje Starego Kontynentu.
Niniejszy materiał znajdą Państwo w Kwartalniku Boyma nr – 3/2020
Przypisy:
[1] Sonia Singh, Defining India through their eyes, Penguin Viking, Gurgeon 2019, s. 55-56
[2]Wedle badań źródłowych, Winston Churchill nakazał dostarczanie całego zboża z Imperium do Europy, co spowodowało śmierć ok. 4 mln Belgalczyków w 1943 r. Dla porównania, w czasie wojny 1939-1945 zgineło prawdopodobnie ponad 5 mln obywateli polskich. Shashi Tharoor, An Era of Darkness. The British Empire in India, Aleph Book Company, New Delhi 2016, s. 188-189
[3] Oficjalnie władze Bangladeszu podają liczbę 3 mln ofiar. Por. wystąpienie Szejk Hasiny, premier Bangladeszu, na rozpoczęciu konferencji Dhaka Global Dialogue 2019, 11 listopada 2019.
Krzysztof Zalewski Analityk ds. Indii i energetyki. Obecnie członek Zarządu Fundacji Instytut Studiów Azjatyckich i Globalnych im. Michała Boyma oraz redaktor „Tygodnia w Azji” (wydawanego wspólnie z portalem wnp.pl). Pisze o polityce zagranicznej i transformacjach ery cyfrowej w Indiach i Australii. Poprzednio pracownik Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej w Wiedniu, Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu RP oraz Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie
czytaj więcej
Według magazynu Korean Times w ostatnią sobotę w Seulu został pobity kolejny rekord pod względem wielkości manifestacji w historii kraju – demonstrować miało aż 1,9 miliona osób. Ta ocena różni się od policyjnej, która oszacowała ilość protestujących na 270 000. Różnice w kalkulacji nie wzięły się przez przypadek. Emocje sięgają wyżyn. Celem manifestujących jest obecna […]
Roman HusarskiAzjatech #40: Pionowe lasy w mieście pomogą w walce ze smogiem?
Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Forbes: Kto i za ile tworzy rynek fitness w Indiach
Joga czy tradycyjna medycyna ajurwedyjska cieszą się ogromną popularnością w Indiach i na całym świecie. Obecnie tradycyjne praktyki i ćwiczenia wzajemnie przenikają się z nowoczesnymi, tworząc podwaliny pod prężnie rozwijający się sektor fitness
Iga BielawskaKrytyka Polityczna: Dlaczego globalne Południe nie odcięło się od Rosji
W konsekwencji inwazji na Ukrainę Rosja miała być globalnym pariasem. Tak się jednak nie stało. Pojawiają się pytania: dlaczego elity państw globalnego Południa nie potępiają masowo Rosji, dalej współpracują z nią nawet w dziedzinach, które nie są konieczne dla ich rozwoju, i z reguły inaczej interpretują przyczyny wojny i zachodnią politykę sankcji?
Krzysztof ZalewskiTydzień w Azji #203: Nieoczekiwany wynik wyborów w Malezji szansą na nowe otwarcie
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Forbes: Słabszy partner i systemowy rywal. Wirtualny szczyt Unia-Chiny bez przełomu
Partnerzy, konkurenci i systemowi rywale – tak coraz częściej Unia Europejska postrzega Chiny. Wirtualny szczyt, który odbył się 22 czerwca, nie przyniósł przełomu, ale dobrze zdefiniował pola napięć i przestrzeń do przyszłej współpracy pomiędzy Brukselą a Pekinem.
Maksym GdańskiTydzień w Azji #346: Decyzja Trumpa otworzyła drzwi Putinowi. Domy Rosyjskie zagrażają nawet Europie
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Niesamowity Pan Kim i jego fabryka marzeń. Recenzja książki „Kim Dzong Il. Przemysł propagandy”
W ostatnim czasie polski rynek wydawniczy przeżywa wzmożone zainteresowanie Koreą Północną. Wśród kolejnych relacji z podróży i spowiedzi uchodźców książka Paula Fischera zaskakuje swoją tematyką. Kim Dzong Il. Przemysł propagandy przybliża wciąż mało znane kino KRLD i obsesję filmową dyktatora zamkniętego kraju. Jest również pierwszym w Polsce reportażem przedstawiającym historię jednego z najważniejszych reżyserów filmowych Korei […]
Roman HusarskiTydzień w Azji #264: Kolejny europejski kraj otwiera się na Tajwan. Może sporo ugrać
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Tydzień w Azji #164: Chiny „dobrą siłą” dla Ukrainy?
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Tydzień w Azji #45: Tajwan szykuje się do wyborów a Chiny oskarżone o ingerencję
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
RP: Rolnictwo i doradztwo – Uzbekistan może być ciekawym kierunkiem
Polska i Uzbekistan mają szansę na pogłębienie współpracy w dziedzinie rolnictwa. Dotyczy to edukacji wyższej i certyfikacji produktów, eksportu i produkcji w Uzbekistanie maszyn rolniczych, jak i wdrażania technik pozwalających na oszczędność wody.
Magdalena Sobańska-CwalinaBądź na bieżąco. Newsletter Instytutu Boyma to wysyłany raz w miesiącu zbiór najważniejszych artykułów, analiz i wydarzeń związanych z polityką, gospodarką i innowacjami w państwach rozwijających się, ze szczególnym naciskiem na Azję
Umierający Mekong i polityczny impas – katastrofa ekologiczna z hydropolityką w tle
Kraje Półwyspu Indochińskiego borykają się z problemem pogarszającego się stanu rzeki Mekong, coraz śmielej ujmowanego przez naukowców i publicystów w kategoriach katastrofy ekologicznej. Wśród największych zagrożeń, obok zmian klimatu, wymienia się już istniejące oraz powstające elektrownie wodne w Chinach i Laosie. Przedsięwzięcia te pogłębiają regionalny spór o rzekę kluczową dla społeczności liczących dziesiątki milionów ludzi.
Jakub KamińskiTydzień w Azji #216: Wyczekiwany przełom na linii Korea Południowa – Japonia
Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Peace and development as the call of our day again face severe challenges on a global scale, with more prominent instability, uncertainty and complexity
Yiwei WangForbes: Bezrobocie, kryzys i widmo wojny. Czy to koniec „chińskiego cudu”?
Słabe ożywienie gospodarcze po zniesieniu drakońskiej polityki zero covid, pełzający kryzys na rynku nieruchomości, który może rozlać się na inne sektory gospodarki. Czy to koniec ery szybkiego wzrostu Państwa Środka?
Paweł BehrendtAzjatech #146: Fujitsu opracowuje technologię śledzenia kosmicznych odpadów
Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Zwroty, wzloty i upadki. Japońska tarcza, czyli jak bronić się przed atakiem rakietowym?
Ku wielkiemu zaskoczeniu obserwatorów 15 czerwca 2020 japoński minister obrony Tarō Kōno poinformował o anulowaniu procesu pozyskania systemu Aegis Ashore. Dwa stanowiska radarów dalekiego zasięgu miały być podstawowym elementem obrony przeciwrakietowej kraju. Co istotne, decyzja o anulowaniu projektu została ostatecznie sformalizowana 24 czerwca przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, co oznacza zgodę premiera oraz ministrów obrony i spraw zagranicznych.
Paweł BehrendtAzjatech #91: „Inteligentne okulary” Kuboty wyleczą krótkowzroczność?
Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.
Delegacja z China Network for International Exchange
Od 22 do 31 października miałam przyjemność być częścią delegacji przedstawicielskiej NGOs z Europy Środkowo-Wschodniej w Chinach.
Karolina ZałęgowskaEkologiczne i energetyczne dylematy Azji Centralnej
Zmiany klimatyczne uderzają nie tylko w system ekologiczny całej planety, ale również w społeczeństwa i gospodarki. Azja Centralna jest modelowym przykładem regionu, który doświadcza praktycznie każdego rodzaju skutków zmian klimatu.
Jerzy OlędzkiAzjatech #233: Chiny przegrały z USA bitwę o TikToka, ale to nie koniec wojny
Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.