Gospodarka

Światowy kryzys śmieciowy

Indonezja jest kolejnym krajem Azji, który przestaje przyjmować śmieci z bogatego „Zachodu”. Dotychczasowy globalny model gospodarki odpadami rozpada się. Bogate kraje nie radzą sobie z śmieciami, których coraz trudniej jest im pozbyć się za granicą. Jest to istotne wyzwanie dla Polski i samorządów lokalnych – pojawia się pokusa składowania toksycznych śmieci u nas.

Instytut Boyma 15.11.2019

W lipcu bieżącego roku w Indonezji miały miejsce dwa istotne wydarzenia, symptomatyczne dla jednego z największych wyzwań globalnych. W dniach 3 oraz 9 lipca Indonezja podjęła decyzję o odesłaniu odpowiednio 49 kontenerów zawierających toksyczne lub nieprzetwarzalne śmieci do krajów pochodzenia (USA, Francja, Niemcy, Hong Kong, Australia), a następnie 210 ton odpadów papierowych zanieczyszczonych nieprzetwarzalnymi śmieciami plastikowymi i elektronicznymi do Australii. Formalnie to decyzje lokalnych władz celnych, które wykryły nielegalną zawartość kontenerów, mają one jednak pełne poparcie Ministerstwa Środowiska Republiki Indonezji. 

Tym samym Indonezja jest kolejnym po Chinach, Malezji, Wietnamie i Tajlandii krajem, który przestaje (całkowicie lub częściowo) przyjmować odpady z  zagranicy. Często odpady te były bowiem toksycznymi śmieciami, choć formalnie zostały wyeksportowane do przewożenia.

Według raportu Verisk Maplecroft, globalnej firmy zajmującej się oceną ryzyka inwestycyjnego, współczesny świat produkuje rocznie 2,1 mld ton śmieci, z których jedynie 16% ulega przetworzeniu. W przeliczeniu na mieszkańca największe ilości odpadów wytwarzają USA (12% światowej produkcji) oraz kraje Europy Zachodniej, w tym Wielka Brytania, Francja, Niemcy czy Holandia. 

Olbrzymim wyzwaniem pozostaje kwestia bezpiecznego przechowania lub przetworzenia śmieci w sposób niezagrażający środowisku. Teoretycznie śmieci powinny być poddawane recyklingowi. Jednak nawet będące światowym liderem Niemcy przetwarzają jedynie 68% odpadów. W wypadku USA odsetek ten wynosi tylko 35%. 

Do niedawna większość śmieci trafiała głównie do Chin. Wedle deklaracji był to plastik, przetwarzany w Państwie Środka na nowe produkty i opakowania dla „fabryki świata”. Pozwalało to Zachodowi utrzymywać wysoką konsumpcję, a jednocześnie podtrzymywać wizerunek ekologiczności i zrównoważenia. Plastik, nie mówiąc już o niektórych innych odpadach, jest jednak trudny do przetworzenia. Wysokie koszty w połączeniu ze sprzeciwem społeczności lokalnych wobec zakładów przetwarzania lub choćby spalarni sprzyjały „eksportowi problemu”. W ChRL jednak okazywało się, że „surowiec wtórny” w praktyce jest śmieciem, zaś Chiny stawały się śmietnikiem świata.

Sytuacja uległa drastycznej zmianie w grudniu 2017 r. kiedy władze Chińskiej Republiki Ludowej ogłosiły, że już od 1 stycznia 2018 r. zakazują wwożenia na teren kraju odpadów. Spowodowało to olbrzymi napływ śmieci do krajów Azji Południowo Wschodniej – np. w 2018 r. do Indonezji wysłano ponad 320 tys. ton plastiku (wobec niespełna 129 tys. ton rok wcześniej). Olbrzymie wzrosty zanotowano też w Wietnamie i Malezji. 

Już w połowie 2018 r. zaczęły pojawiać się ograniczenia i zakazy dotyczące importu plastiku oraz śmieci elektronicznych w Wietnamie, Malezji i częściowo w Tajlandii. Również Indonezja, która nie zakazała całkowicie importu surowców wtórnych, zaczęła ograniczać wydawanie licencji oraz dokonywać inspekcji wszystkich importowanych kontenerów. W wypadku naruszeń rozpoczęto odsyłanie śmieci do krajów pochodzenia. W maju br. po dłuższych sporach zawrócono z Filipin do Kanady 69 kontenerów śmieci (ok. 2500 ton). W tym samym miesiącu Malezja odesłała 450 ton odpadów do sześciu różnych krajów. Na początku lipca podobne działania podjęła wspomniana powyżej Indonezja.

Zakazy przyjmowania odpadów będą rozszerzane i obejmować będą kolejne kraje. Problem, co zrobić ze śmieciami z USA czy Europy, będzie narastał. W ramach Unii Europejskiej Polska (wraz z innymi krajami tzw. „Nowej Europy”) jest szczególnie narażona na nielegalny przywóz śmieci. Najwięksi europejscy eksporterzy – Niemcy, Francja i Holandia – są niedaleko, a wspólny rynek utrudnia kontrolę pochodzenia odpadów, szczególnie jak już znajdą się na terenie kraju. Wszyscy pamiętamy serię pożarów składowisk odpadów w początku 2018 r. Niestety możemy spodziewać się, że sytuacja może się powtórzyć. Napływ śmieci jest wyzwaniem, z którym Polskie władze centralne i lokalne już się borykają, i niestety w niedługiej przyszłości sytuacja nadal może być trudna.

Andrzej Anders

Analityk Instytutu Boyma, w ramach którego pisze o Chinach i Azji Południowo-Wschodniej, gdzie mieszkał i pracował. Doktor historii, magister stosunków międzynarodowych, wykładowca akademicki, autor książek i artykułów. Koordynował współpracę z Chinami w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego. Miłośnik i nauczyciel chińskiej sztuki parzenia herbaty.

czytaj więcej

Tydzień w Azji #21: Czy prezydent Tokajew zwycięży z internetem?

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości. W tym numerze piszemy o sytuacji politycznej w Kazachstanie, dyplomacji w Zatoce Perskiej i problemach środowiskowych w Dżakarcie.

Jak prowadzić badania społeczne w Chinach? – subiektywny przewodnik po pobycie w CASS

Mimo rosnącego zainteresowania Państwem Środka, ciągle  niewielu polskich naukowców decyduje się na prowadzenie badań za Wielkim Murem.

Koreański szamanizm jako wyzwanie dla badaczy

 „Problem szamanizmu był i pozostaje jednym z najtrudniejszych problemów w historii religii” pisał słynny rosyjski etnograf i religioznawca Siergiej Tokariew.  Być może żaden z przykładów nie jest tak wyraźnym potwierdzeniem tej tezy jak muism[1], czyli szamanizm koreański. Badania nad rodzimą religią kraju Spokojnego Poranka dostarczają bardzo wielu pytań, na które zazwyczaj trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. […]

Subiektywny przewodnik po wyborach i kampanii w Indiach

Głosowanie w Indiach jest prawem konstytucyjnym. Organizacja wyborów w kraju – znajdującym się na drugim miejscu pod względem liczby ludności i siódmym pod względem powierzchni na świecie – stanowi ogromne wyzwanie. Jak zatem głosuje się w największej demokracji świata, gdzie zarejestrowanych jest ponad dwa tysiące partii politycznych, elektroniczne urządzenia zastępują drukowane karty wyborcze, a urzędnicy przemierzają tysiące kilometrów, by utworzyć lokal wyborczy nawet dla jednego obywatela?