Afganistan

To nasza wojna. Co dalej po klęsce w Afganistanie?

Polacy byli w Afganistanie przez prawie 19 lat. Zaangażowaliśmy wiele środków, ponieśliśmy duże straty. Teraz musimy skupić się w pierwszym rzędzie na ograniczeniu skutków katastrofy i znalezieniu jej przyczyn.

Instytut Boyma 17.08.2021

Polacy byli w Afganistanie przez prawie 19 lat. Zaangażowaliśmy wiele środków, ponieśliśmy duże straty. Teraz musimy skupić się w pierwszym rzędzie na ograniczeniu skutków katastrofy i znalezieniu jej przyczyn. Powinna powstać komisja złożona z naukowców, byłych dyplomatów, byłych wojskowych i pracowników organizacji pomocowych, którzy przeanalizowaliby misję w Afganistanie, by odpowiedzieć na pytanie: jak możliwa była tak dramatyczna klęska i co zrobić, by nie powtórzyła się w przyszłości, w innym miejscu?

To jest i była nasza wojna.

W Afganistanie celem naszej obecności było przywrócenie bezpieczeństwa i odbudowa kraju. Zginęło na różnych misjach wojskowych co najmniej 44 polskich żołnierzy i jedna osoba z obsługi cywilnej kontyngentu. Ponad 800 zostało poszkodowanych. Zaangażowano duże środki materialne i kapitał polityczny. Służyło tam wielu polskich dyplomatów, pracowników NATO, ONZ czy UE. Wielu z nich ta służba naznaczyła na całe życie.

Ponieśliśmy klęskę jako państwo i jako Sojusz. W wielu wymiarach, także moralnym. Naszą obecność wielu Afgańczyków pojmowało jako obietnicę bezpieczeństwa. Skoro budowaliśmy studnie i szkoły, zachęcaliśmy społeczności lokalne, by wspierały edukację chłopców i dziewczynek, to teraz one mają prawo czuć się zdradzone. Powrót do władzy talibskich bojowników zwiastuje prawdopodobnie radykalne ograniczenie osobistych wolności. Bazując na trudnych na razie do zweryfikowania doniesieniach – dla wielu również tortury i śmierć.

Co wielokrotnie podkreślano, jesteśmy też odpowiedzialni za bezpieczeństwo współpracowników polskiego wojska, dyplomacji czy organizacji humanitarnych. Po dwóch dekadach w górach radykalni wojownicy, którzy sami ponieśli wielkie straty, będą z pewnością czuć pokusę, by się mścić.

Fala migracji wzbiera

Ta wojna jest i była nasza także w innym wymiarze. Ma rację Bruno Maçães, że ci ludzie, którym uda się opuścić Kabul w szczególności, a Afganistan w ogóle, uciekając przed śmiercią i prześladowaniami trafią na granice Unii Europejskiej.

Dlaczego? Ponieważ nie mają dokąd pójść. Słusznie czy nie, obawiają się powtórki z rządów talibów lat 90-tych.  Do zemsty będą nowych władców popychać dwie dekady tułaczki i upokorzeń oraz pamięć śmierci towarzyszy walki. Dominuje więc przeświadczenie, że represje na razie są kontrolowane, ale będą się nasilać wraz z umacnianiem władzy talibów.

Wielu Afgańczyków będzie więc uciekać, ich determinację widać na lotnisku w Kabulu. Chwytają się startujących samolotów nie dlatego, że nie znają zasad savoir vivre’u. Mają poczucie, że łapią się ostatniej szansy, walcząc o życie. Turcja nie przyjmie kolejnej fali migracyjnej, ponieważ mieszkają już tam miliony Syryjek i Syryjczyków. Państwo rządzone przez Assada przed wojną liczyło kilkanaście milionów mieszkańców, Afganistan ma populację wielkości Polski. Wyzwanie jest więc potencjalnie jeszcze większe niż w 2015 r.

Państwa Azji Centralnej boją się, że wraz z uchodźcami z południa, wewnętrzne napięcia społeczne ulegną pogłębieniu. I bez nowych przybyszów gospodarki regionu są pogrążone w najgłębszym kryzysie od 1991 r., a faktyczne bezrobocie osiąga horrendalne rozmiary. Pakistan boi się gniewu Afgańczyków: ci, którzy z kraju uciekają, słusznie czynią odpowiedzialnymi za swoje nieszczęścia decydentów w Islamabadzie. Ruch talibski nie mógłby przetrwać bez gościny na pakistańskiej ziemi. Iran, inny z sąsiadów Afganistanu, być może zgodziłby się przyjąć kolejną falę faktycznych uchodźców, lecz choćby z powodu amerykańskich sankcji ich wsparcie w Iranie byłoby trudne technicznie i niezwykle kosztowne politycznie.

Uchodźcom afgańskim pozostają dwa kierunki. Przejście w kierunku basenu Morza Śródziemnego, co sprawi, że przed olbrzymimi wyzwaniami stanie znowu Grecja, Bułgaria, Malta czy Cypr. Zarządzający południową granicą Unii będą pod olbrzymią presją migracyjną także ze względu na wojnę w Etiopii czy konflikty w regionie Sahelu. Francja wycofuje swoje wojska z Mali, co może dodatkowo zwiększyć niestabilność i wypchnąć kolejne miliony zdesperowanych ludzi z ich domów.

Wydarzenia ostatnich miesięcy wskazują jednak, że uchodźcy mogą stać się także orężem w hybrydowej wojnie, jaką prowadzi z Unią reżim w Mińsku. Tysiące osób z Iraku jest ściąganych do naszego wschodniego sąsiada i tam kierowanych w stronę granicy z Litwą i Łotwą. Jeśli Moskwa dołączy do tego transfer uchodźców afgańskich – a ma ku temu możliwości logistyczne w całej Azji Centralnej – napór zdesperowanych tłumów na granice Finlandii, krajów bałtyckich, Polski i Rumunii będzie potężny. Może stać się to źródłem największego kryzysu uchodźczego, który rozegra się bezpośrednio u naszych granic.

Terroryzm wróci

Talibowie nie tyle są zapóźnionymi cywilizacyjnie barbarzyńcami, co ruchem religijno-rewolucyjnym, napędzanym skrajną ideologią. Jeśli taka interpretacja jest prawdziwa, eksport ekstremizmu będzie wymuszony przez wyznawane wartości i logikę konfliktu wewnętrznego. Część bojowników jest przekonana, że zwycięstwo w Afganistanie to ważny etap marszu światowej rewolucji islamistycznej. Nie zadowolą się umacnianiem władzy w kraju. Trudno sobie wyobrazić, by radykalny ruch zmienił się tak bardzo w ciągu dwóch dekad, od kiedy stracił władzę. Partyzanckie życie zwykle powoduje radykalizację postaw i poglądów po stronie bojowników.

Przejęcie władzy w Afganistanie przez talibów to z drugiej strony kolejny akt długiego konfliktu wewnętrznego między szeregiem nieufnie do siebie nastawionych społeczności etnicznych. Do tego dochodzą napięcia polityczne między względnym sekularyzmem a teokracją. Trudno sobie wyobrazić, by 38 mln ludzi, w pewnej ich części przyzwyczajonych do względnych swobód obyczajowych, tak łatwo poddało się radykalnemu pozbawieniu podstawowych wolności w życiu codziennym. Talibski reżim będzie więc prawdopodobnie destabilizowany od wewnątrz przez te ruchy, w tym społeczności mniejszości etnicznych.

Kraje o tak zróżnicowanej tkance wewnętrznej, jak Afganistan, są często federacjami bądź pół-federacjami, jak Indie, Indonezja czy Malezja. Ustrój polityczny to szukanie równowagi między znaczącymi grupami etnicznymi, religijnymi, kastami lub klanami. Wydaje się, że ideologia talibów będzie nakazywać budowę w miejsce federacji scentralizowanego państwa, przynajmniej w wymiarze interpretacji prawa islamskiego. Będzie to rodziło napięcia wewnętrzne w nowym kalifacie.

Jeśli reżim czegoś się w ciągu ostatniego dwudziestolecia nauczył, to większej biegłości w sztuce dyplomatycznej. Jest więc możliwe, że z terenu Afganistanu w przemyślany sposób eksportowana będzie ideologia radykalnego islamu, wraz z zapleczem logistycznym i bojownikami. Do Afganistanu ściągać będą w sposób naturalny islamscy radykałowie z całego regionu, wraz z niedobitkami ISIS. Jeśli nawet przywództwo talibskiego ruchu, przebywające do niedawna w Katarze, nie będzie chciało ich wspierać, może się okazać, że nie ma innego wyjścia.

Jest prawdopodobne, że eksport rewolucji będzie sposobem na zarządzanie problemami wewnętrznymi w kraju. Mogą go wspierać osoby – częściowo z przekonania, częściowo z braku alternatywy – które wyszkolili i uzbroili nasi sojusznicy i my. To kolejne wyzwanie, któremu musimy stawić czoła.

Cios w prestiż Zachodu

Ta wojna jest też nasza w wymiarze symbolicznym i prestiżowym. Jest to pierwszy konflikt, w który kończy się tak jednoznaczną klęską całego Zachodu. Przypomnijmy, że Art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, zobowiązujący do solidarnej obrony członków NATO w razie napaści, został przywołany przez USA właśnie po zamachach 11 września 2001 r. Odpowiedzieliśmy na to wezwanie jako sojusz, nie tylko jako pojedyncze państwa. Dramatyczne sceny z kabulskiego lotniska i wiadomości o egzekucjach jeńców są więc świadectwem klęski polityki NATO. Tego sojuszu, na którym opieramy swoje bezpieczeństwo.

Nie jest to koniec Zachodu, bowiem nic nie jest jeszcze przesądzone. Jednak to wielki test dla jego obecnej architektury. Unia Europejska będzie doświadczała go w wymiarze uchodźczym i w wymiarze bezpieczeństwa. Sojusz Północnoatlantycki zaś dodatkowo w wymiarze symbolicznym, prestiżowym i moralnym. Setki tysięcy wojskowych NATO, którzy przewinęli się przez Afganistan mogą tracić morale. Co były warte rozkazy, które kazały ich towarzyszom ginąć w tamtym odległym kraju, skoro pozycje, często z trudem zdobyte, oddaje się bez walki? Czy warto było inwestować setki miliardów dolarów w wyszkolenie sojuszników, którzy teraz poddają się bez jednego wystrzału?

Wiedzą o tym obecni potencjalni przeciwnicy USA. Trudno o twarde dowody, ale sądzę, że decydenci w Pekinie i Moskwie rozumieją dzisiejsze wydarzenia jako świadectwo poważnego nadwątlenia amerykańskiej architektury świata. W końcu Amerykanie – i ich sojusznicy, w tym my – obiecywaliśmy Afgańczykom pokój, stabilność i wolność. Widowiskowy upadek skorumpowanego reżimu w Kabulu może być ilustracją tego, ile warte są te zapewnienia. Osobną i bardzo ważną kwestią jest analiza, czemu w Afganistanie nie było komu bronić utrwalanego od dwóch dekad porządku, mimo iż teoretycznie broniło go ponad 300 tys. żołnierzy i policjantów, uzbrojonych w sprzęt nowocześniejszy od swoich przeciwników. W wielu głowach zapewne kiełkuje myśl: być może USA inwestuje w swych sojuszników na ślepo, a ich zdolności bojowe to tylko fasada? Już wkrótce może ktoś powie: sprawdzam.

Zachodniego porządku w Afganistanie nie było komu bronić. Kto więc będzie bronić Ukrainy, jeśli Rosja wzmocni na nią presję? Kto będzie bronić Tajwanu, jeśli decydenci w Pekinie postanowią zrealizować swój sen o reunifikacji Chin? Wiele reżimów może czuć się ośmielonych wydarzeniami ostatnich miesięcy i dni.

Co robić po klęsce?

Pilne staje się znalezienie odpowiedzi na porażkę w każdym wymiarze, którego ona dotyczy. Nie chodzi o wskazywanie winnych, lecz o wnioski na przyszłość z błędnych koncepcji, polityki i decyzji. Amerykanie podejmują już próby boleśnie szczerych analiz.

Z polskiego punktu widzenia, po pierwsze, należy ograniczyć straty. Polska we współpracy z sojusznikami musi wydobyć obywateli państw NATO oraz ich miejscowych współpracowników z Afganistanu i zapewnić im możliwość przetrwania. To zadanie minimum dla ocalenia resztek wiarygodności.

Po drugie, Europejczycy powinni zmienić wraz z USA swoją politykę wobec Teheranu. W sytuacji, w której rośnie w siłę ruch talibski – w latach 90-tych dający schronienie różnym radykalnym ruchom w regionie – polityka irańska nie jest głównym wyzwaniem na Bliskim Wschodzie i w Azji Centralnej. Należy skłonić Teheran do udzielenia gościny afgańskim uchodźcom i umożliwić choćby przelewy funduszy na organizację obozów uchodźczych. Obecnie jest to znacznie utrudnione ze względu na amerykańskie sankcje. Nie musi wymagać to wielu ustępstw, nowy sunnicki reżim w Kabulu nie będzie na rękę konserwatywnym szyitom w Iranie.

To samo – i tutaj polska dyplomacja i biznes mają wielką rolę do odegrania – dotyczy budowy schronienia dla Afgańczyków w Uzbekistanie czy Kazachstanie. Musimy pokazać wolę inwestycji w państwach, które są bezpieczne, ale dysponują zbyt małymi środkami, by samodzielnie pomóc afgańskim uchodźcom i zapewnić tamę rozlaniu się ekstremistycznej fali. Przez lata powstała tam ponadto sprzyjająca Afgańczykom infrastruktura społeczna, którą warto wykorzystać. Dla przykładu, istnieją uczelnie, na których już obecnie studiuje wiele Afganek i Afgańczyków.

Po trzecie, nie ma powodu, by Moskwa i Pekin uważały, że obecny kryzys nie jest ich zmartwieniem. Dramat rozgrywa się na obszarze w Moskwie uważanym za miękkie podbrzusze Rosji. Pekin jest tym mocarstwem, które ma bezpośrednią granicę lądową z Afganistanem. Warto szukać sposobów, by te dwa kluczowe państwa w regionie wzięły na siebie swoją część odpowiedzialności. Obecnie Rosjanie nie zamykają ambasady, czując się w Kabulu pewnie. Jest niestety możliwe, że to może się wkrótce zmienić. Pamięć ofiar, które ponieśli Afgańczycy w czasie sowieckiej okupacji wciąż jest żywa.

Po czwarte, powinniśmy przemyśleć nasze niepowodzenie w Afganistanie, by taka sytuacja się nie powtórzyła. Nie możemy zasłaniać się odpowiedzialnością USA. Byliśmy tam jako suwerenne państwo, decyzje podejmowali nasi politycy, przygotowywali je nasi urzędnicy (jak wyżej podpisany), wypełniali je nasi wojskowi. Pomagali w tym przedstawiciele naszych organizacji pozarządowych. Zachowując szacunek dla ich pracy, trzeba wyciągnąć wnioski. Powinna powstać komisja złożona z naukowców, byłych dyplomatów, byłych wojskowych i pracowników organizacji pomocowych, którzy przeanalizowaliby misję w Afganistanie, by odpowiedzieć na pytanie: jak możliwa była tak dramatyczna klęska i co zrobić, by nie powtórzyła się w przyszłości?

 

dr. Krzysztof M. Zalewski – przewodniczący Rady Instytutu Boyma. W latach 2009-10 pracownik Ośrodka Studiów Wschodnich, 2010 – Kancelarii Sejmu, 2010-2016 – Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP. Autor dziękuje za cenne uwagi Pawłowi Behrendtowi, amb. Tomaszowi Łukaszukowi, dr Jerzemu Olędzkiemu i Patrycji Pendrakowskiej. Tezy i ewentualne błędy są jego wyłączną odpowiedzialnością.

Krzysztof Zalewski

Analityk ds. Indii i energetyki. Obecnie członek Zarządu Fundacji Instytut Studiów Azjatyckich i Globalnych im. Michała Boyma oraz redaktor „Tygodnia w Azji” (wydawanego wspólnie z portalem wnp.pl). Pisze o polityce zagranicznej i transformacjach ery cyfrowej w Indiach i Australii. Poprzednio pracownik Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej w Wiedniu, Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu RP oraz Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie

czytaj więcej

TSRG 2021: The Impacts of the BRI on Europe: The Case of Poland and Germany

It is important to contribute to the understanding of what the New Silk Road can mean in economic, political, leadership and cultural terms for the European countries involved. This analysis should reveal the practical consequences of the Belt and Road Initiative for Europe in the case of Poland and Germany, as well as their respective social effects.

Paweł Behrendt dla PR24 o rozmowie Biden-Xi: nie ma mowy o przyjacielskim tonie

Serdecznie zapraszamy do odsłuchania zapisu rozmowy analityka Instytutu Boyma Pawła Behrendta, który w rozmowie z dziennikarzem PR24 Krzysztofem Grzybowskim skomentował rozmowę pomiędzy Xi Jinpingiem i Joe Bidenem. 

Roman Husarski dla Tygodnika Powszechnego: „Zimna wojna w Azji Wschodniej”

W przeprowadzonej niedawno ankiecie dwóch gazet – japońskiej „Yomiuri Shimbun” i południowokoreańskiej „Hankook Ilbo” – aż 74 proc. japońskich respondentów stwierdziło, że nie ufa Korei Południowej. Był to najwyższy taki wynik od 1996 r. W Korei Południowej podobnie odpowiedziało 75 proc. ankietowanych.

We’re Stronger Together – an Interview with Minister Marcin Przydacz

"Cooperation and investments – we are absolutely up for it. However, we prefer to keep a certain degree of caution when it comes to entrusting the transfer of technology and critical infrastructure to external investors. The security of Poland and the EU should be considered more important than even the greatest economic gains..."

Webinar: Rozmowy na koniec roku. Rynek frachtów morskich 2021.

Czego można się spodziewać na rynku frachtów morskich w 2021? Czy styczeń przyniesie obniżki cen w transporcie? Analiza możliwych zachowań rynku frachtowego w nadchodzącym 2021 roku.

Are “Climate Refugees” (Just) About Climate?

As the awareness of the scale and pervasiveness of climate impacts on human societies keeps rising, so does the frequency with which the terms “climate refugees” and “climate migrants” are being used in the public discourse “to describe those who are being displaced due to adverse consequences related to climate change” (Atapattu, 2020). One might be forgiven to think these terms – given their apparent utility and ubiquity – are purely descriptive and conveniently straightforward. Not quite. And contesting their seeming obviousness is key to tackling the issues that they purport to describe.

RP: Biznes po arabsku. WhatsApp zastąpił maila

Jak polskie firmy mogą osiągnąć sukces biznesowy w państwach Zatoki Arabskiej (Perskiej)? – z Agnieszką Klimczak, trenerką różnic kulturowych oraz autorką książki „Biznes po arabsku”, rozmawia dr Krzysztof M. Zalewski z Instytutu Boyma.

Wspomnienia, czyli co to jest sinologia politologiczna

W odpowiedzi na niedawną publikację prasową prof. Bogdan Góralczyk zdecydował się opowiedzieć na naszych łamach bogatą historię swojego życia. Oddajmy więc głos Profesorowi i wysłuchajmy jego trudnej opowieści

Gulnara Karimowa – anatomia upadku

Kiedyś marzyła o absolutnej władzy, dziś marzy o wolności. Tak w skrócie można streścić karierę Gulnary Karimowej, starszej córki nieżyjącego już prezydenta Uzbekistanu, Islama Karimowa, która chciała zostać pierwszą kobietą piastującą ten urząd, rzutką bizneswoman, a także sławną piosenkarką.

Patrycja Pendrakowska na seminarium „17 plus czy minus 1: o współpracy Europy Środkowej z Chinami”

Wydarzenie odbędzie się w formule on-line za pośrednictwem platformy Zoom, w środę 16 grudnia o godzinie 12:00.

Tydzień w Azji #167: Źle się dzieje w Azji Południowej. Zanosi się na poważny kryzys

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Tydzień w Azji: Gratulacje dla prezydent Tsai Ing-wen, czyli Tajwan wzmacnia swoją pozycję podczas kryzysu pandemicznego

Sukces w walce z pandemią może okazać się furtką do przynajmniej częściowego wyjścia z narzuconej dyplomatycznej próżni.  

Azjatech #71: Udany test indyjskiego demonstratora technologii hipersonicznej

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Wybory w Turkmenistanie. Dynastia ma się dobrze

O zmianie na prezydenckim stanowisku mówiło się w Turkmenistanie już od pewnego czasu. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z przewidywaną porażką rządzącego żelazną ręką Gurbunguły Berdimuchamedowa, bowiem taki scenariusz jest w tej autorytarnie rządzonej republice po prostu nierealny.

Tydzień w Azji: Czy kolejny rok koreański film Minari zdominuje tegoroczne Oscary?

Rok 2020 był dla kinematografii południowokoreańskiej rokiem triumfu - po raz pierwszy koreański film zdobył tak wiele nagród - w tym najważniejszą nagrodę Oscara i to na dodatek w 4 kategoriach (...) Rok 2021, za sprawą filmu “Minari” zapowiada się równie ekscytująco dla kinematografii koreańskiej. 

Azjatech #6: Latająca taksówka, Technovation Challenge, klej przydatny w walce z rakiem

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości. W tym numerze najświeższe wiadomości o technologiach z Chin, Uzbekistanu oraz Japonii.

Tydzień w Azji #197: Chińska zmiana warty. Kim jest człowiek nr 2, który rządzić będzie gospodarką?

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

RP: Czas na biogaz. Globalnie

Trwający kryzys energetyczny to olbrzymie wyzwanie dla poszczególnych przedsiębiorstw i całych gospodarek, także polskiej i rodzimych firm. Może on jednak stać się szansą na rozwój nowych technologii i rynków.

Dzień indonezyjski 2025

80-ta rocznica Deklaracji Niepodległości Indonezji i 70-ta rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych Polska-Indonezja. 23 kwietnia, godz. 10:00, aula im. prof. Waldemara Michowicza, ul. Lindleya 5A, Łódź

Azjatech #200: Chiny wyślą człowieka na Księżyc jeszcze w tej dekadzie

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Szczyt think tanków 17+1 w Lublanie, czyli czy Polska ma strategię wobec Chin?

6. edycja szczytu think tanków dotycząca 17+1 odbyła się 4 września w słoweńskiej Ljubljanie. Została zorganizowana we współpracy Chińskiej Akademii Nauk Społecznych i IEDC Bled School of Management, który stawia sobie za cel kształtowanie kadry menedżerskiej z naciskiem na wymiar etyczny biznesu. W szczycie wzięli również udział Minister Edukacji i wicepremier Słowenii Jernej Pikalo oraz były prezydent kraju Danilo Turk.

Tydzień w Azji #284: Z Niemiec płynie bardzo ważna lekcja dla Polski. Chodzi o sposób na Chiny

Przegląd Tygodnia w Azji to zbiór najważniejszych informacji ze świata polityki i gospodarki państw azjatyckich mijającego tygodnia, tworzony przez analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.

Tydzień w Azji: Rosja i Euroazjatycka Unia Gospodarcza – problemy w walce z koronawirusem

Problemy w bliskiej zagranicy: jednostronne działania Rosji sabotują wspólną walkę Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej z koronawirusem i pokazują drugorzędne znaczenie wspólnoty w polityce gospodarczej i zagranicznej Kremla.

Azjatech #190: 100 gigabitów na sekundę. Azja przygotowuje się na 6G

Azjatech to cotygodniowy przegląd najważniejszych informacji o innowacjach i technologii w krajach Azji, tworzony przez zespół analityków Instytutu Boyma we współpracy z Polskim Towarzystwem Wspierania Przedsiębiorczości.